Oaza Katolickiego Gimnazjum i Liceum w Sosnowcu - Zawoja 2009
6 września 2009

Każdy pobyt w Zawoi jest niezapomniany. Obojętnie czy spędza się tam tydzień, dwa, czy miesiąc i obojętnie czy przyjeżdża się tam po raz pierwszy, drugi, czy piąty. Miejsce wyjątkowe bez dwóch zdań. Na początku sierpnia tę malowniczą wieś odwiedzili uczniowie, którzy od co najmniej roku uczęszczają do naszej szkoły. Natomiast druga połowa sierpnia należała do tzw. „zerówki”, czyli tych, którzy dopiero wstępują do szkolnej – gimnazjalnej społeczności.

Może nie wszyscy się ze mną zgodzą (a ci, którzy się nie zgodzą, po prostu się nie znają i tyle ;)), ale napiszę, że każdy z tegorocznych turnusów był niezwykle udany. Na sukces takiego szkolnego wyjazdu – oazy składa się wiele czynników. Oto niektóre z nich:

1. Kadra.  Co tu dużo pisać – pierwsza klasa. Świetna kadra, zarówno na pierwszym jak i na drugim turnusie. Nie piszę tego – broń Boże! – żeby się komuś przypodobać. O nie! Po prostu fakty mówią same za siebie. Miło jest widzieć z samego rana uśmiechniętych nauczycieli. A wierzcie mi – w szkole różnie to bywa ;).

2. Księża. O. Honorat i ks. Jarosław Bugajski przeszli w tym roku samych siebie. Za wszystko dziękujemy!

3. Opieka medyczna. Pani Helenka jak zwykle spisała się znakomicie. Z izolatki każdy wychodził jak nowo narodzony. A i węgiel się w tym roku specjalnie nie przydał ;).

4. Panie Kucharki. Co by to było, gdyby P. Wiesi i P. Stasi nie było? Oj, źle by było! Zginęlibyśmy z głodu! Przepyszne jedzenie to nieodłączny element takich wyjazdów.

5. Okolica, wycieczki. Góry, łąki, lasy – każdy znajdzie coś dla siebie. Wszędzie, gdziekolwiek się spojrzy, piękne widoki. Szczególnie na szczycie. I w tym roku nie zabrakło wycieczek na Babią Górę. Będąc tam, za każdym razem odkrywa się coś nowego.

6. Formacja duchowa. Msze, na których wielbi się Pana nie tylko śpiewem, ale i tańcem; czuwania, które pozwalają przystanąć na moment; modlitwy poranne i wieczorne, podczas których każdy -  wyspany lub nie, modli się, prosząc o kolejny dobry dzień.

7. Pogodne wieczorki, ogniska, śpiew, spotkania w grupach, szkoła liturgii itd. Czyli te punkty programu, dzięki którym możemy się lepiej poznać, spędzić ze sobą czas w nieco inny sposób, pośmiać, powygłupiać się razem, a także dowiedzieć się czegoś nowego.

8. Uczestnicy. Nie byłoby oaz bez tych wszystkich ludzi, którzy co roku przyjeżdżają do Zawoi. Każdy z nich tworzy klimat takiego wyjazdu. Bez nich oaza nie byłaby tym samym.

9. I najlepsze (taki żarcik ;)) na koniec – animatorzy. Młodzi, piękni, utalentowani, zabawni, sympatyczni, inteligentni, elokwentni, kreatywni… Może na tym skończę, bo lista niebezpiecznie się wydłużyła ;). No ale taka prawda – animatorzy na oazach są fajni. I tyle.

Jako że to był mój 5 wyjazd do Zawoi, mogłabym tę listę ciągnąć w nieskończoność. Na koniec napiszę więc tylko DZIĘKUJĘ. Nie wyobrażam sobie (i pewnie nie tylko ja) wakacji bez oazy. Dlatego… Do zobaczenia za rok!

Ola M. (KLO)

 

 

Szukaj

Licznik

Dziś787
Wczoraj1698
W tym miesiącu30402
Wszystkich2251441

Posłuchaj

Deus Meus - Śpiewajmy Barankowi Dim lights Embed Embed this video on your site

Ta strona używa plików Cookies.

Akceptuję ciasteczka (cookies) na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information