Biały Dunajec 2009
28 października 2009

To ostatnia wycieczka
Kiedyś się rozjedziemy
Kiedyś się rozstaniemy
Na wieczny czaaaaaaaas....

- tak NIE śpiewali uczniowie klasy III KLO podczas jazdy autobusem kursowym linii Sosnowiec - Zakopane, o godzinie 6.30.

Po pierwsze dlatego, że o tej szatańskiej porze mało kto chętny jest do wytężania strun głosowych (poprawka - znalazłby się jeden, ale zostałby szybko uciszony przez resztę sennej gromady); po drugie - po co śpiewać i grac o smutkach nieuniknionego rozstania majowego, kiedy jest czas na październikowe wycieczkowanie i trzeba go wykorzystać w pełni, wycisnąć w garści jak soczystą pomarańczę? Po tośmy negocjowali z narażeniem zdrowia, pieniędzy i dobrego imienia terminy, kwoty i szczegóły wyjazdu, by odpocząć od szkolnej szarości i w blasku górskiego słońca czerpać z życia proste przyjemności, jak widok mgieł nad Smreczyńskim Stawem lub smak kawy w cocktail barze na Krupówkach.

Oczywiście, by cieszyć się atrakcjami Zakopanego i Białego Dunajca, wypada mieć tzw. bazę wypadowo - spoczynkową, najlepiej z łóżkami, oknami, łazienka... łazienką i miejscem do góralsko - zagłębiowskich hołubców. Taką wspaniałą bazę zapewnił nam pan Władek, baca, co zawsze baczył na to, czy mamy wystarczająco drewna na ognisko i czy remont dachu zanadto nam nie przeszkadza. Dzięki niemu oraz kucharki-mistrzyni w trudniej sztuce pożywnej kuchni, mogliśmy przygotować wspomniane ognisko na kiełbaski, bułki i dwie gitary. Zacnie i pożytecznie spędzaliśmy czas w pokojach (niekoniecznie własnych), a także na Krzeptówkach z pięknym sanktuarium, cmentarzu na Pęksowym Brzyzku oraz pachnących oscypkiem i radością Krupówkach.
Chciałem ładnie opisać naszą wędrówkę Doliną Kościeliską do schroniska i nad Smreczyński Staw, ale braki mi talentu i stosownego kunsztu słownego, by oddać w paru zdaniach wszystkie zjawiskowe widoki, jakimi było nam dane pieścić nasze oczy. Niech wystarczą zdjęcia zamieszczone niżej... a tak naprawdę polecam przyjechać tam samemu i zobaczyć to własnymi oczyma, nieważne, w jakiej porze roku.
Trzydniowa operacja Biały Dunajec 2009 to z pewnością była godnym naszej klasy i szkoły wyjazdem i być może w niedalekiej przyszłości zatęsknimy za wspólnie spędzonymi noca... dniami pod Giewontem. I wrócimy do Zakopanego, bogatsi o średnie wykształcenie i wiele szkolnych przygód, by wrócić do tamtych dni :)

Michał Kaczmarczyk

 

 

Szukaj

Licznik

Dziś234
Wczoraj687
W tym miesiącu921
Wszystkich2381980

Posłuchaj

Deus Meus - Śpiewajmy Barankowi Dim lights Embed Embed this video on your site

Ta strona używa plików Cookies.

Akceptuję ciasteczka (cookies) na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information